Skąd się wziął romantyzm? – Z potrzeby wolności…


23 marca 2017, godz. 19.00
Filharmonia Narodowa w Warszawie

header-www-23.03.2017

Skąd się wziął romantyzm?
Czy klasyk Beethoven był zarazem „pierwszym romantykiem” (jakim chciano go widzieć w XIX w.)? A Brahms – jego dziedzicem i „ostatnim z klasyków”? Periodyzacja epok w dziejach muzyki (czy szerzej – wszelkiej sztuki) jest zawsze umowna i formułowana z perspektywy kolejnych pokoleń, komentatorzy chętnie też mówią o „antycypacjach” i „formach wstępnych”; później zaś o „echach”, czy też „muzyce retrospektywnej”. Koncerty tego projektu pozwolą porównać dzieła, które chronologicznie do epoki romantyzmu nie należą, lecz zawierają zapowiedź jego swobodnej i subiektywnej ekspresji, jak też te, które będąc w pełni już „romantycznymi” wciąż korzystały ze starych, klasycznych form, wypełniając je jednak zupełnie nowymi treściami.

Z potrzeby wolności…
Monograficzny wieczór poświęcony muzyce Johannesa Brahmsa w przeddzień 120. rocznicy jego śmierci przywoła trzy arcydzieła symfoniki mistrza, rodem z Hamburga, który większość życia związał z Wiedniem. Uwertura tragiczna powstała w jednym twórczym impulsie z pogodną Uwerturą akademicką – latem 1880 r. Tworzenie par kompozycji, dopełniających się nastrojem, było dość typowe dla Brahmsa. Wbrew sugestiom współczesnych (dostrzegających tu np. preludium do Fausta Goethego) utwór nie posiada literackiego programu, jest tylko efektownym muzycznym wyrazem nastrojów dramatycznego wzburzenia, potęgowanych przez najobszerniejszy aparat orkiestrowy, jakiego użył Brahms.  We wcześniejszym o dwa lata, epokowym Koncercie skrzypcowym współcześni krytycy widzieli raczej „symfonię ze skrzypcami solo”. Utwór jest najważniejszym echem wieloletniej, choć wystawianej na ciężkie próby artystycznej przyjaźni Brahmsa i wielkiego skrzypka Josepha Joachima. Partia solowa była przedmiotem intensywnych konsultacji obu muzyków, a lipska premiera dzieła w wykonaniu adresata dedykacji (1 stycznia 1879 roku) wzbudziła spore kontrowersje;  wielu skrzypków (w tym m.in. Wieniawski, Sarasate) odmawiało jego wykonywania, powtarzając opinię (przypisywaną Bülowowi), iż jest to koncert „przeciw skrzypcom”, instrument solowy jest tu bowiem – podobnie jak w koncertach fortepianowych Brahmsa – organicznie wpleciony w bardzo bogatą i samodzielną partię orkiestry, a jego partia, mimo że bardzo wymagająca i fakturalnie bogata, stroni od błahej popisowości. Jednak entuzjazm i autorytet Joachima sprawiły, że dzieło utorowało sobie drogę na koncertowe estrady i szybko doceniono ogromną wartość tej nowatorskiej, odkrywczej i arcytrudnej kompozycji, którą upodobali sobie najwięksi skrzypkowie XX (i XXI) stulecia. Późna IV Symfonia (1884), elegijna i nostalgiczna, pełna emocji i tych intymnych, i bardzo ekstrawertycznych, to utwór zawsze głęboko wzruszający i zachwycający. Wielkie wrażenie wywiera zwłaszcza jej finał w nietypowej formie passacaglii (wariacji opartych na powtarzalnym modelu basowo-harmonicznym, tu nawiązującym do końcowego fragmentu kantaty Nach dir, Herr, verlanget mich BWV 150 Jana Sebastiana Bacha, którego Brahms był oddanym wielbicielem, a także edytorem jego dzieł). Także to dzieło wyprzedziło swą epokę, nawet największy apologeta twórczości Brahmsa, wpływowy wiedeński krytyk Eduard Hanslick wyrażał się o nim z dystansem, a pierwsze wykonania, choć nagradzane owacjami, przyjmowano bardziej z respektem niż zachwytem. Pięknej odpowiedzi na krytyczne głosy udzieliła przyjaciółka kompozytora, Elisabeth von Herzogenberg: „To mały świat dla mądrych i rozumnych, w niewielkim tylko stopniu dostępny ludowi kroczącemu w ciemnościach…”.

/Filharmonia Narodowa/

Wykonawcy:
Shunske Sato – skrzypce
Polska Orkiestra Sinfonia Iuventus
Alexis Kossenko – dyrygent

Shunske Sato fot. Yat Ho Tsang

W programie:
Johannes Brahms – Uwertura tragiczna d-moll na orkiestrę op. 81
Johannes Brahms – Koncert skrzypcowy D-dur op. 77
Johannes Brahms – IV Symfonia e-moll op. 98

Organizator:

filharmonia narodowa - logotyp

Cykl koncertowy:

Po prostu... Filharmonia!